Książki dla dzieci autorstwa Małgorzaty Kur
Pisarka Małgorzata Kur
Rozmawiam dziś z Małgorzatą Kur, pisze ona książki dla dzieci i młodzieży. Chciałabym przybliżyć czytelnikom postać pisarki. Jest ona m.in. laureatką Konkursu Literackiego im. Astrid Lindgren na współczesną książkę dla dzieci i młodzieży.
Wywiad z panią Małgorzatą Kur może wielu z Was zainspirować do własnej twórczości i zachęcić do czytania ciekawych książek swoim dzieciom. Literatura dziecięca wzbogaca wyobraźnię i wiedzę na wiele istotnych tematów.
Wywiad
• Jak rozwinęła Pani swoją pasję pisarską?
Po studiach przez pewien czas pracowałam w wydawnictwie wydającym książki dla dzieci i młodzieży. Właśnie wtedy zainteresowałam się współczesną literaturą dla dzieci i postanowiłam spróbować swoich sił jako pisarka. Napisałam książkę na konkurs Instytutu Spraw Publicznych i wygrałam. Myślę, że gdybym zamiast w wydawnictwie pracowała w korporacji, biurze albo w sklepie nie przyszłoby mi do głowy, że mogłabym pisać książki. Mam wrażenie, że większość pisarzy dla dzieci zaczynało od pisania opowiadań dla własnych dzieci. Ja zadebiutowałam wiele lat przed zostaniem mamą.
• Czy dużo czasu zajmuje Pani przygotowanie materiałów do napisania nowej książki?
To zależy od książki. Pisząc powieści lub opowiadania sprawdzam na bieżąco potrzebne informacje. Natomiast zbieranie materiałów do książek popularyzatorskich, takich jak „Zjeść głowę cukru” czy „23 rzeczy ważniejsze od zwierząt” zajmuje mnóstwo czasu. Wiąże się to z przeczytaniem wielu książek i artykułów w internecie, również po angielsku. Oglądam również filmy dokumentalne czy filmiki na youtube. Dopiero po zebraniu wszystkich materiałów zaczynam pisać. Do nowej książki z tej serii, która ukaże się w przyszłym roku, zbierałam materiały niemal cały rok.
• Kiedy zdała sobie Pani sprawę, że pisanie będzie Pani sposobem na życie?
Może Cię rozczaruję, ale pisanie nie jest moim sposobem na życie. Chociaż, bardzo bym tego chciała. Po prostu z tantiemów od sprzedaży książek dla dzieci w moim przypadku (i w przypadku większości autorów) nie można się utrzymać. Z kolei pracując na pełen etat w zupełnie innej branży, nie mogę sobie pozwolić na częste wyjazdy na spotkania autorskie. Dlatego pisanie książek traktuję bardziej jako hobby.
• Skąd czerpie Pani inspiracje do pisania książek dla dzieci i młodzieży?
Myślę, że dla większości pisarzy inspiracją do napisania książki może być dosłownie wszystko. Jest nią zdanie usłyszane w parku, obejrzany film, przeczytana ciekawostka, osobiste zainteresowania i doświadczenia. Na przykład książka, która zwyciężyła w ostatniej edycji konkursu im. Astrid Lindgren – „Gucio na tropie zaginionej świnki morskiej”, ma ciekawą historię powstania. Usłyszałam kiedyś nazwisko Pluskot i od razu wiedziałam, że tak musi nazywać się bohater mojej książki. Właśnie takie nazwisko może doprowadzić do zabawnych nieporozumień (można je zrozumieć jako dwa słowa „plus kot”). Wymyśliłam bohatera i scenę, w której wykorzystana jest ta pomyłka. Wokół tej jednej sceny stworzyłam całą historię. Sami bohaterowie książki – pięcioletni Gucio i kot Migot – inspirowani byli moim synkiem i naszym kotem. Pozostałe książki dla dzieci i młodzieży też w dużym stopniu nawiązują do moich zainteresowań.
• Książki niosą ze sobą wiedzę edukacyjną i emocjonalną dotyczącą relacji międzyludzkich. Czy widzi Pani potrzebę rozbudzenia potrzeb dot. przyjaźni i opieki nad zwierzętami?
Dzieci są bardzo wrażliwe i uważam, że trzeba w nich tę wrażliwość pielęgnować. Należy uczyć je dobrych wzorców i postaw, żeby zostało w nich to jak najdłużej. Książki często są inspiracją dla czytelników. Są również punktem wyjścia do rozmowy na jakiś temat. Dlatego dobrze wpleść w nie jakieś wątki edukacyjne, jak choćby opieka nad zwierzętami.
• Kilka książek poświęciła Pani tematyce związanej z kotami i psami: „Wyjątkowy kot. Jak Mruczek wziął los w swoje łapki”, „23 rzeczy ważniejsze od zwierząt. Katalog od A do Z”, „Amol kontra Amol” i „Kot na medal. Prawdziwe historie bohaterskich kotów”. W czym fascynują Panią koty?
W moich książkach chciałabym złamać stereotyp, że koty są leniwe i roszczeniowe, a psy bohaterskie, wierne i odważne. To nieprawda, koty są bardzo mądre, czułe, przyjacielskie. Są one często odważne, nieraz widziałam kota przepędzającego psa. W dodatku koty są zabawne, można z nich żartować i nigdy się nie obrażą. Psy to taki poważny temat.

• Czy uważa Pani, że koty i psy mają terapeutyczny wpływ na dzieci?
Zdecydowanie mają, jest to nawet udowodnione naukowo. Istnieje dogoterapia i felinoterapia. Ale nie tylko one – każde oswojone, ukochane przez dziecko zwierzę – nieważne, czy kura, koń czy jaszczurka – mają terapeutyczny wpływ zarówno na dzieci, jak i na dorosłych. Słyszałam kiedyś nawet, że przeprowadzono badania na ten temat. Według nich ludzie posiadający kota żyją od pięciu do dziesięciu lat dłużej niż osoby, które kota nie mają.
• Są zdania, że koty są podobne do osób w spektrum autyzmu. Jaki ma Pani zdanie na ten temat?
Przyznam, że nie słyszałam tej teorii. Lubię koty, bo mają osobowość, charakter. Nie wykonują ślepo poleceń tylko dlatego, że ktoś im każe. Nie turlają się one na zawołanie, a aportują chętnie, jeśli mają akurat ochotę na zabawę. Bardzo przypominają ludzi. Oprócz tego potrafią być bardzo czułe i przyjacielskie.
• Jak wpadła Pani na pomysł napisania książki pt. „Zjeść głowę cukru. Ilustrowana historia kuchni nie tylko dla dzieci”?

Książka „Zjeść głowę cukru” zrodziła się z mojego zainteresowania historią kuchni. Od kilku lat prowadzę bloga kulinarnego „Pularda. Stół sprzed wieków”. Odtwarzam na nim przepisy ze starych polskich książek kulinarnych. Bardzo lubię gotować, jeść, czytać o jedzeniu, oglądać filmy na ten temat. Robię zdjęcia potrawom w restauracji albo ciastek i serów na targu we Francji. Można powiedzieć, że historia kuchni to historia człowieka. Można przez nią poznać zmieniające się zwyczaje, mody. To jest absolutnie fascynujący temat.
• Czy sądzi Pani, że dzieciom brakuje wiedzy na temat tradycji związanych z kuchnią i wpływem odżywiania się na zdrowie i samopoczucie?
Dzieciom często brakuje podstawowej wiedzy na temat kuchni. Niektóre z nich nie są w stanie powiedzieć, czy brokuł lub ogórek rośnie pod ziemią, czy na krzaku, albo nazwać drzew owocowych. Tradycje kulinarne są większości z nich obce, temat zdrowego odżywiania również. W czasach, gdy dzieci mają tak łatwy dostęp do niezdrowych produktów, edukacja w tym zakresie powinna być obowiązkowa już od przedszkola. Moja książka skupia się na historii kuchni. Można się z niej dowiedzieć, co jedli pierwsi ludzie, jak powstał chleb. Dowiecie się czym różni się polskie pieczywo od na przykład gruzińskiego. Przeczytacie w niej co jedzono w czasie wojny, a co jada się w kosmosie.
• Jak ważnym elementem życia jest dla Pani przygotowywanie potraw?
Lubię gotować i lubię jeść. Sama piekę chleb, robię sery krowie i kozie, wino i nalewki. Teraz już niemal nie jemy mięsa, ale dawniej robiłam też szynki i pasztety. Codziennie przygotowuję inny obiad, szukam inspiracji w książkach kucharskich i internecie. Odtwarzam też potrawy, których próbowałam na wyjazdach polskich i zagranicznych. Bardzo lubię zapraszać gości i częstować ich moimi kulinarnymi eksperymentami. W moim domu rodzinnym nigdy nie jedliśmy gotowych dań, sosów ze słoika, zup z proszku, fast-foodów i taką też zasadę stosuję do dziś. Zresztą te wszystkie „gotowce” smakowo nie mogą się równać z domowymi posiłkami.
• Czy wciela Pani w swoich książkach historie ze swojego życia?
Niestety jako dziecko nie miałam aż tak interesujących przygód, jak bohaterowie moich książek. Ale w każdej powieści pojawia się jakiś wątek czy bohater luźno inspirowany moim doświadczeniem czy prawdziwą osobą, z którą miałam kontakt. Albo miejsca, które wywarły na mnie duże wrażenie. Na przykład, akcja „Tajemnicy francuskiej willi” dzieje się w Bretanii. Zwiedzałam ją kilka lat temu i od razu wiedziałam, że muszę napisać książkę o tym magicznym regionie.
• Akcja jednej książki pt. „Rodzina z fotografii” rozgrywa się w Łodzi. Czy jest Pani silnie związana z tym miastem?
Urodziłam się w Łodzi i mieszkałam tu przez prawie 30 lat. Zawsze więc będę czuła się łodzianką. Bardzo lubię Łódź, uważałam ją za fascynujące, piękne, tajemnicze miasto. I to na długo przed ostatnimi zmianami, które sprawiły, że zbliżyła się do poziomu europejskich miast. Ma też świetną historię, którą warto poznać. Po Łodzi oprowadzałam moich zagranicznych znajomych, a nawet znanego pisarza i podróżnika Colina Thubrona. Mimo że nie odwiedziliśmy manufaktury i innych topowych atrakcji wszyscy byli zauroczeni. Jest więc to sygnałem, że Łódź jest zdecydowanie warta poznania.

• Jednym z bohaterów tej książki jest chłopiec ze spektrum autyzmu. Jak tworzyła Pani tę postać, która ma odmienny sposób na rozumienie relacji społecznych?
Bardzo interesuje mnie ten temat – autyzmu, a w szczególności zespołu Aspergera. Czytałam wiele książek i artykułów, oglądałam wywiady, filmy i programy, których bohaterowie byli w spektrum. Okazuje się, że wiele wybitnych osób zmagało się z tym zaburzeniem rozwoju. Rzeczywiście osoby z zespołem Aspergera mają problemy w kontaktach międzyludzkich, ale z drugiej strony często posiadają niesamowite umiejętności. To jest bardzo fascynujące, bo oznacza, że przeciętny człowiek wykorzystuje tylko ułamek potencjału swojego mózgu.
• Ciekawą i mądrą książką jest „Ostatnie drzewo na ziemi”. Zwraca Pani w niej uwagę na ekologię i potrzebę zadbania o przyszłość naszej planety. Czy pomimo wdrożenia zmian dotyczących ekologii i segregacji śmieci uważa Pani, że społeczeństwo nadal nie jest świadome konsekwencji wycinki drzew?
Zdecydowanie nie jest. Kiedy kilka lat temu pewien minister zezwolił na wycinanie drzew na prywatnych gruntach, firmy, które się tym zajmowały, nie nadążały ze zleceniami. Nagle z ogrodów zniknęły wielkie, stare drzewa, które podziwiałam z okna od dzieciństwa. Mam wrażenie, że większość dorosłych nie lubi drzew – przeszkadzają im lecące liście, kapiący sok z lipy, spadające na auta kasztany, ptaki, które siadają na drzewach i nie daj Boże zrobią kupę na auto, cień. Dorośli niestety takich postaw uczą dzieci, które często bez skrupułów łamią gałęzie czy kopią świeżo zasadzone drzewa. Generalnie uważam, że edukacja ekologiczna w Polsce jest na żenująco niskim poziomie, a stosunek większości Polaków do przyrody pozostawia wiele do życzenia.

• Na koniec zapytam Panią jak godzi Pani obowiązki domowe i rodzinne z pisaniem książek dla dzieci i młodzieży? Czy planuje sobie Pani z wyprzedzeniem, kiedy może Pani zająć się nową książką?
Niestety trudno połączyć pracę na etacie, opiekę nad kilkuletnim dzieckiem, obowiązki domowe i pasje (np. prowadzenie bloga kulinarnego – „Pularda. Stół sprzed wieków”,) z pisaniem książek.
Mam mnóstwo niezrealizowanych pomysłów, szkiców i notatek do wykorzystania. Czasami wydawnictwo mnie prosi o dostarczenie nowej książki dla dzieci i młodzieży w konkretnym terminie. Muszę wtedy trzymać się planu, choć nie jest w moim przypadku łatwe. Zazwyczaj piszę w nocy, kiedy moje dziecko już śpi i już nic mnie nie rozprasza.
Dziękuję za rozmowę i zachęcam wszystkich do zaznajomienia się z książkami dla dzieci i autorstwa Małgorzaty Kur. Książki możecie kupić w wielu księgarniach i sklepach.
- https://tantis.pl/autor/malgorzata-kur-a1724418
- https://www.empik.com/szukaj/produkt?author=kur+ma%C5%82gorzata
- https://bonito.pl/autor/Ma%C5%82gorzata+Kur/
- https://www.swiatksiazki.pl/catalogsearch/result/?q=Ma%C5%82gorzata+kur+

Zachęcam do zapoznania się z polecanymi przez nas książkami na tematy opieki i terapii dzieci: https://familytalks.pl/?s=Ksi%C4%85%C5%BCki+


